Artykuły nie do przedruku

9lut/100

Po co grać w gry

Tak, różne prace. Było jasne, że potrzebowali kogoś, kto będzie wykonywał dla nich najbrudniejszą robotę, której oni sami nie mogli legalnie robić. Potrzebowali kogoś działającego w sposób brutalny, ale takiego, którego mogli się publicznie wyprzeć. Nadszedł czas uświadomić mu, że nie rozmawia z głupcem. Nachyliłem się do przodu.Ależ, sahibie Kumarze, przecież dla was pracuje już Ćhota Madhaw. - Ćhota Madhaw był jednym z ludzi Sulejmana Isy, który odszedł od niego po tej akcji z wybuchającymi bombami i stworzył własną firmę. Obecnie prowadził działalność z Indonezji, walcząc z Sulejmanem Isą, a ponieważ był wrogiem mojego wroga, utrzymywaliśmy dosyć serdeczne stosunki, nie łączyła nas przyjaźń, ale też nie dzieliła nienawiść. Wiedzieliśmy też, że miał jakieś powiązania z organizacją zwaną RAW. Chciałem teraz uświadomić panu Kumarowi, że bez większego trudu odgadłem, kim jest.

9lut/100

Gierki dla dzieci

Jestem. To było bardzo proste. W tym momencie uzmysłowiłem sobie, że jestem właśnie patriotą. Niegdyś byłem człowiekiem ciemnym, interesowały mnie tylko pieniądze, marzyłem wyłącznie o sławie i luksusach. Ale od tego czasu wiele się nauczyłem, wiele zrozumiałem. Na tym świecie człowiek nie może stać na uboczu i mówić, że nie liczy się z niczym i z nikim oprócz samego siebie. Ja byłem patriotą. Kiedy tak patrzyłem na pana Kumara, rozpoznałem w nim patriotę i wiedziałem, że też nim jestem. Jeśli zostaniesz w Indiach, czekają cię nieustanne, zaciekłe ataki. Poza tym nadal będziesz borykał się z prawem. Chociaż zniesiono już TADA, ty zawsze będziesz żył, jakby ta ustawa obowiązywała. Pewnego dnia załatwisz sobie wyjście na wolność, ale potem znowu tu wrócisz. Być może zostanie wprowadzone nowe  I w tym możemy ci pomóc. Możemy dostarczyć informacje, pomoc. Chodzi oczywiście o wstępne przygotowania i wsparcie logistyczne. Może jakieś pieniądze.

Ten człowiek oferował bardzo dużo. I proponował to w taki sposób, jakby rzeczywiście miał możliwość spełnienia swoich obietnic. Musiałem go jednak przycisnąć.

9lut/100

Ważna osoba

Wiedziałem, że chłopcy oczekują ostatecznego uderzenia, wymierzania naszym wrogom jakiejś straszliwej kary. Powiedziałem im, żeby zachowali cierpliwość. Plony zbiera się, kiedy są dojrzałe. Trzeba czekać, musimy poczekać. I tak czekałem. Byłem spokojny. Było to rankiem, jeszcze w porze moich modlitw, i poczułem nagłe zagrożenie. Adwani nie niepokoiłby mnie o tej godzinie, skoro więc mnie wzywał, musiało zdarzyć się coś bardzo niedobrego. Założyłem ćappale i ruszyliśmy, skacząc z kamienia na kamień przez dziedziniec, który teraz zmienił się w jezioro deszczówki. Nad nami nisko wisiały czarne chmury i cały świat był dosyć spokojny, wypełniony jedynie spadającą wodą. Obok biura naczelnika stało rzędem trzech mężczyzn w białych koszulach. Minąłem ich i zobaczyłem Adwaniego, który siedział wyprostowany przy biurku i sprawiał wrażenie bardzo oficjalnego. Nie wstał na mój widok. Jakiś mężczyzna po prawej stronie Adwaniego przyglądał mi się bacznie. Najpierw zwróciłem uwagę na jego kopulastą głowę, zupełnie łysą i brunatną w ciemnym świetle monsunu. A potem na te jego oczy, które mnie obserwowały.

9lut/100

Pomagaj dzieciom w grach edukacyjnych

W obu tych przypadkach, powiedział Śukla-dźi, dlatego, że wierzymy w złudzenie własnego ja. Ja to zrobiłem - tak myślimy i w to wierzymy. Wykrzykujemy to na cały świat, ja robię to, ja robię tamto, tylko ja, ja, ja. Wierząc w tę najbardziej złudną iluzję, sądzimy, że porażki są wynikiem naszych błędów, że wypływają z natury naszego ja. Uważamy się za właścicieli swoich zwycięstw. A jednak, kiedy odnosimy sukces, zauważamy, że te złudzenia co do własnej osoby, to złudne ja może istnieć tylko w przyszłości albo w przeszłości. To rozdzielenie z teraźniejszością jest wieczne, więc dopóki w to wierzymy, dana jest nam tylko strata. Dopiero kiedy wykroczymy poza to złudzenie i je wyśmiejemy, możemy poznać przyjemność tej chwili, możemy się śmiać, ponieważ dopiero wtedy jesteśmy naprawdę żywi. Moje dzieci, mówił Swami-dźi, porzućcie swoje działania i odkryjcie własną, prawdziwą naturę. Poznajcie Samych siebie.

9lut/100

dobry biznesmen krauze

Rozłączył się. Tego samego popołudnia widziałem go w telewizji. Siedział ze skrzyżowanymi nogami na dais, wsparty na okrągłych, białych poduszkach, i mówił do błyszczącego, srebrzystego mikrofonu. W tle, za jego głową, połyskiwały szprychy kółek jego wózka. Nigdy wcześniej nie zauważyłem, jak bardzo jest przystojny, gęste siwe włosy opadały mu do tyłu, ale niezbyt nisko, podkreślając świeżość i elastyczność gładko ogolonych policzków. Zupełnie nie umiałem określić jego wieku. Uczniowie siedzieli w zdyscyplinowanych rzędach, mężczyźni po jednej, a kobiety po drugiej stronie. Tego dnia tematem wykładu był sukces. Dlaczego, zapytał, tak bardzo ciąży nam porażka? I dlaczego po odniesieniu sukcesu ponownie powraca uczucie niezadowolenia? Dlaczego tak przygnębia nas dotarcie do celu, nawet jeśli od dawna o tym marzyliśmy, tak zaciekle.

9lut/100

Granie w gry edukuje

Wraz ze swoim kuzynem i kilkoma innymi ludźmi założyli nową partię, Akhand Bharat. Ta partia nadal funkcjonuje, ale udało im się zdobyć tylko kilka mandatów we władzach miasta, nigdy nie odnieśli najmniejszych sukcesów w wyborach stanowych czy do parlamentu. - I co dalej?

-              Żyje na wysokim poziomie, bhai. Ma dom o nazwie Dźanki Kutir, trzykondygnacyjny, wielki jak kino. Cały w białych marmurach. Ta partia Akhand Bharat nadal działa, wydają za dużo pieniędzy jak na swój niewielki zasięg. Nie wszystkie pieniądze pochodzą z dystrybucji paliwa. I nie wystarczyłoby tego na zapłacenie za nasze dostawy.

9lut/100

Gry w sam raz dla dzieci

Skinął głową uszczęśliwiony, a ja w tym geście dostrzegłem młodego Mathu, który przyklaskiwał pomysłowi pójścia do kina, zgadzał się na faluję i na wycieczkę. Kazałem go umyć i obładowanego papierem odesłałem pod eskortą dwóch moich ludzi do jego baraku. Ogarnęły mnie dreszcze, podkurczyłem kolana i pogrążyłem się w myślach. Mogłem go, oczywiście, odesłać na wolność, ale strażnik powiedział mi, że nawet w więzieniu Mathu z trudem radzi sobie bez pomocy innych. Oddawał jedzenie każdemu, kto oferował mu długopis, a kiedy już miał jedzenie, zapominał je zjeść.

9lut/100

ofiarny krauze

Ten nasz Mathu był prawdziwym artystą. Widać było, co czuje przedstawiony na rysunku człowiek, czy zwierzę jest przestraszone. Drzewa pochylały się pod naporem silnego wiatru, a na ciemnej uliczce stały latarnie. Małe dymki pokazywały, co ludzie do siebie mówią, ale rysunki były tak stłoczone i tak malutkie, że trudno było odcyfrować wyrazy, nawet kiedy patrzyło się z odległości paru centymetrów. Przypominało to jakiś gandu zwariowany komiks, już od samego patrzenia kręciło się człowiekowi w głowie, te wszystkie figurki poruszały się po papierze tam i z powrotem, przechodząc z jednego skrawka na drugi, każdy wolny centymetr zapełniała jakaś dyskusja, kłótnia albo miłość, ale i tak widać było, że to wszystko w jakiś sposób łączy się ze sobą, że jest w tym jakiś sens.